Periodyzacja w treningu

Dzisiejszy wpis dedykujemy osobom trenującym – nie tylko zawodowo. Jednak to już próg powyżej osoby aktywnej. W dobie otaczających nas pulsometrów, maszyn mierzących moc (jazda na rowerze) często trenujemy więcej, intensywniej, ciężej. A nie tylko o to chodzi w treningu. Trening „z głową” pozwala na większe efekty niż katorżnicze godziny spędzone w wodzie (a u niektórych jeszcze na rowerze i butach do biegania). Zacznijmy sobie od zdefiniowania kilku podstawowych pojęć:

Ilość – choć bywa mylona z długością nie jest tym samym. Długość jest czasem trwania treningu lub przepłyniętych kilometrów. Ilość jest połączeniem czasu trwania wraz z częstotliwością. Oznacza to, że pływając 5x w tygodniu (częstotliwość) po 1,5 godziny (długość) ilość treningu pływackiego w tygodniu to 7,5 godziny.

Intensywność – najtrudniejsze pojęcie do zdefiniowania. Choć zdaje nam się, że wiemy co to znaczy, ciężko to ubrać w słowa. Intensywność określa jak ciężko pracuje organizm podczas treningu. Naukowcy określili punkty kontrolne, które ułatwiają opis poziomu intensywności.

Obciążenie – jest  połączeniem ilości, intensywności oraz częstotliwości. Trenując często, długo i intensywnie trenujemy z dużym obciążeniem. Zmieniając wartości tych elementów możemy dopasować plany treningowe do różnych zawodników.

Choć powstało wiele zasad, które ułatwiają dopasowanie treningów do możliwości wielu osób, niestety (albo na szczęście) każdy organizm jest inny. Każdy ma inny puls charakterystyczny dla progu mleczanowego. Choć w uproszczeniu można przyjąć, że występuje on w okolicy 90% pulsu maksymalnego, to może się on wahać od 85 do 92% i więcej. Przy założeniu, że „jest to 90%” jedna z tych osób będzie trenowała na poziomie głęboko anaerobowym, a kolejna na w strefach aerobowych.

Jednak przechodząc do rzeczy, każdy z nas uprawnia sport wg. jakiegoś systemu. Najpopularniejsze z nich to treningi nieusystematyzowane (aktywność rekreacyjna), trening mieszany (mamy już JAKĄŚ wiedzę, jednak nie do końca wiemy co i jak) i ten na którym się skupimy tj. periodyczny.

W latach czterdziestych XX wieku radzieccy specjaliści uznali, że da się poprawić wyniki różnicując treningi w trakcie sezonu, zamiast powtarzalności wcześniej stosowanego treningu mieszanego. Później te teorię w ramach swoich potrzeb rozwijali NRDowscy i rumuńscy naukowcy z doktorem Tudorem Bompa na czele. To on jest uznawany za „ojca” tego systemu treningowego. Periodyzacja to coś więcej niż sam podział roku na kilkutygodniowego okresy. Najważniejsze jest to, aby budować treningi od ogółu do szczegółu, zwracając uwagę na potrzeby konkretnego zawodnika.

Warto mieć na uwadze, że sama zmiana czasu poświęconego na trening specyficzny kosztem ogólnego to za mało. Trzeba zreorganizować treningi tak, aby utrzymać osiągnięte wcześniej efekty, mogąc doskonalić kolejne. Warto też pamiętać, że zawodnicy wysoce wytrenowani, nie powinni mieć tak dużych rozbieżności między objętością, a intensywnością. Dla uproszczenia obrazowania periodyzacji liniowej przyjmiemy podział sezonu na 4 okresy.